Pan Tomasz, górnik z Rybnika, napisał poruszający list do redakcji "Dziennika Zachodniego" po obejrzeniu na stronie dziennikzachodni.pl apelu siostry zarażonego koronawirusem górnika. "Sam mam koronawirusa. Moja żona i córka mają objawy choroby, ale nie wiemy, czy się zaraziły, bo od tygodnia czekamy na wynik testu. To, co się dzieje to jeden wielki chaos, bałagan i absurd. Wykonałem 4 tysiące prób dodzwonienia się do rybnickiego sanepidu. To jest niemożliwe. Mam wynik dodatni, a mógłbym zgodnie z prawem chodzić po ulicy, iść do sklepu, zarażać kolejnych ludzi" - pisze górnik.