Publikujemy list pani Izabeli ze Śląska, której 51-letni mąż, Adam, zmarł z powodu COVID-19 w szpitalu w Tychach. Jak się dowiadujemy, był to mężczyzna zdrowy, wysportowany i nikt nie spodziewał się, że tak ciężko może przejść zakażenie koronawirusem. Zanim jednak zmarł, minęły trzy tygodnie od stwierdzenia pierwszych objawów. W tym czasie rodzina musiała przejść mozolną walkę z systemem opieki zdrowotnej, gdzie problemem było samo przeprowadzenie testu na COVID-19 i właściwa diagnoza, która najprawdopodobniej nastąpiła zbyt późno, aby uratować życie mężczyzny. - Mamy nadzieję, że nasza historia będzie dla Państwa przestrogą i uratuje ona chociaż jedno ludzkie życie - pisze wdowa.